Buster Brown, Gregory Hines, Savion Glover, Brenda Bufalino, Barbara Duffy, Chuck Green i... Crisitna Delius!!!

382299_428796393865052_1979283930_n

Cristina Delius to jedna z najbardziej znaczących tancerek i choreografek zajmujących się stepowaniem w Europie. Kształciła się w Lizbonie, Paryżu i Nowym Jorku. Centrum stepowania Tap Beat na Kreuzbergu założyła w 2011 roku.

Kto uczy się stepowania w Berlinie?

Cristina Delius: W Berlinie stepuje stosunkowo dużo ludzi i coraz więcej. Od około dwóch lat pojawiają się w mojej szkole nie tylko Niemcy. Mam teraz dużo uczniów z Francji, z Hiszpanii, z Anglii, z Kanady, nawet z Australii. To interesująca mieszanina!

Jacy ludzie interesują się stepowaniem?

Różne typy ludzi! I to jest najpiękniejsze! Widzę w moich grupach ludzi, którzy poza moją szkołą nie mieliby się szans nigdy spotkać. Mają różne zawody. Pracują w bankach albo są lekarzami, prowadzą własne działalności, są studentami lub uczniami. Ci ludzie się zaprzyjaźniają. W mojej szkole spotykają się ludzie różnych ras, różnych sylwetek, rozmaitych zawodów i w różnym wieku. Łączy ich stepowanie, które widzieli wcześniej na filmach, w telewizji. Mają ochotę stepować i to ich łączy.

W Berlinie bardzo popularny stał się swing. Wiele klubów oferuje wieczorki swingowe z muzyką na żywo. Czy myślisz że pojawi się moda na stepowanie?

Stepowanie będzie zawsze mniej popularne. Zwłaszcza w Europie. Po pierwsze to nie jest taniec, do którego potrzeba partnera. Po drugie to nie jest tak, że na jednej scenie można mieć wielu tancerzy i każdy tańczy co innego, bo wtedy robi się chaos. A zorganizowanie jakiegoś show jest kosztowne i wymaga dużo przygotowań. Wieczorki swingowe można zorganizować w każdym, nawet małym klubie. A do stepowania potrzebna jest też np. dobra podłoga.

Czy każdy może nauczyć się stepować?

Każdy! Do tego nie trzeba jakiejś określonej sylwetki. Też wiek nie gra żadnej roli. Do mojej szkoły przyjmujemy dzieci od 4 roku życia. Stepować można tak długo, jak chodzić. Do samej starości. Mamy grupy dla dzieci, dla nastolatków, też dla seniorów. Oczywiście dla dorosłych w różnym wieku również. Najmłodszy nasz uczeń ma 4 lata, najstarszy 78.

Jak Ty zaczęłaś stepować? Urodziłaś się w Portugalii. Jak wyglądała ta droga aż do założenia własnej szkoły w Berlinie?

Zaczęłam od tańca klasycznego. Najpierw była Lizbona, potem wyjechałam studiować do Paryża. Potem tak się złożyło, że poznałam mojego męża a on wyjechał na praktyki do Nowego Jorku. Ja również tam pojechałam. To w Nowym Jorku zobaczyłam coś, czego wcześniej nie widziałam. Wcześniej zdarzało mi się stepować już w Paryżu, ale tylko dla zabawy. Nigdy wtedy nie pomyślałam, że to właśnie to stanie się moim głównym zajęciem. Wtedy bardzo mnie zajmował taniec klasyczny, balet i muzyka. W Nowym Jorku zobaczyłam inny świat. Zaczęłam chodzić na warsztaty stepowania, potem zapraszano mnie do różnych miejsc, abym tańczyła, aż w końcu przedostałam się do tego świata. Całe moje doświadczenie muzyczne bardzo mi pomogło no i miałam dużo szczęścia. Zaczęłam mieć ochotę na własną szkołę. A ponieważ mój mąż jest Niemcem, wróciliśmy do Niemiec do Berlina. Pomyślałam, że przecież mogę tańczyć obojętnie gdzie. Najpierw była inna szkoła, teraz mam tę i rozwijam ją dalej.

Jak wygląda stepowanie w Nowym Jorku, tamtejsza scena?

To jest coś innego. Tancerze są silnie związani ze sceną jazzową. Ale jeżeli ogląda się stare filmy amerykańskie i obecną scenę, to to są dwa różne światy. Oczywiście ten teraźniejszy inspiruje się tym starym, ale tancerze tańczą teraz do każdej możliwej muzyki i jest ich po prostu więcej niż kiedyś. Stepowanie to rodzaj tańca folklorystycznego. W Stanach jest wiele programów w szkołach, na uniwersytetach. Można spotkać wielu ludzi, którzy nie stepują profesjonalnie, ale poświęcają temu dużo czasu, bo to lubią. Do tej pory, kiedy tam jadę, spotykam bardzo dużo osób, nawet przy kasach w supermarkecie, którzy mieli do czynienia ze stepowaniem. Oczywiście są też ludzie, którzy w ogóle nie znają stepowania, ale generalnie w USA jest więcej tancerzy, rynek jest tam o wiele bardziej rozwinięty niż np. w Niemczech.

A jak stepowanie ma się w innych częściach świata? W Szwecji np. odbywa się co roku wielki festiwal stepowania. Ty w Twojej szkole organizujesz warsztaty z najlepszymi tancerzami świata.

To zawdzięczam moim podróżom i temu, że mieszkałam chociażby w Nowym Jorku. Tam nawiązałam mnóstwo kontaktów. A jeżeli chodzi o stepowanie na świecie, to scena ta staje się coraz większa i większa. Są ośrodki w Berlinie, w Barcelonie, w Londynie, w Sztokholmie… Co tydzień dostaję maile z zapytaniami o szkołę.

Podczas zajęć nie tylko uczysz tańczyć, ale też opowiadasz niesamowite historie o słynnych tancerzach, o historii tańca… Skąd w ogóle wzięło się stepowanie?

Wiele krajów ma w swojej kulturze tzw. perkusyjne tańce, polegające na wystukiwaniu rytmu. Stepowanie łączy różne gałęzie takiego tańczenia. W Stanach zaczęło się wraz z przybyciem niewolników z Afryki, potem liczni emigranci z Irlandii i Anglii dodali do tego swoją tradycję, to się wtedy wszystko łączyło i mieszało, rozwijało się wraz z muzyką jazzową. Plemiona indiańskie też miały swoje rytmiczne tańce. W Stanach Zjednoczonych były wyjątkowe warunki dla tego typu tańca. Najpierw zakładano na stopy drewniane buty, podobne do dzisiejszych chodaków, dopiero potem pojawiły się blachy.

Uczyłaś się od najlepszych. Kto jest Twoją mistrzynią bądź mistrzem?

Buster Brown, Gregory Hines, Savion Glover, Brenda Bufalino, Barbara Duffy, Chuck Green… bardzo wiele nazwisk. Byłam pierwszy raz w Nowym Jorku w 1991 i miałam wielkie szczęście uczyć się od starych mistrzów, podczas warsztatów, w szkołach, ale też prywatnie. Firma, dla której wtedy pracowałam, zatrudniała wiele nauczycieli, którzy pokazywali nam stary repertuar, to było fascynujące. Organizowali warsztaty, można z nimi było też porozmawiać. Cały czas tam stepowałam. W szkole, na warsztatach i wieczorami. Po 8 godzin dziennie. Do dziś w Nowym Jorku odbywają się 3 – 4 jam session ze stepowaniem w tygodniu! Nie raz w miesiącu albo od czasu do czasu. I sale są pełne. Legendy też się zjawiały w tych klubach.

Brenda Bufalino, legenda stepowania, powiedziała raz o Tobie, że masz swój wyjątkowy unikalny styl. Jaki miałaś plan? Co chciałaś osiągnąć w stepowaniu?

Ten styl o którym ona mówi… Wiele tancerzy, też osób, od których się uczyłam, z którymi występowałam na scenie, nie mają i nie miały żadnego wykształcenia. Ja akurat je mam. Wtedy sama tego do końca nie rozumiałam, kiedy mówiono o mnie, że poruszam się inaczej. A ja przez wiele lat uczyłam się tańca klasycznego, miałam ruchy taneczne, które potem pojawiły się w moim stepowaniu. To być może tworzy mój styl. Na początku niczego nie oczekiwałam, nie miałam celu, dopiero potem zrozumiałam, że mogę tym i z tego żyć i chciałam otworzyć własną szkołę. O moim stylu mówiło się, że słyszy się rytm, zanim zacznę tańczyć, że wynika on z ruchu mojego ciała zanim moje stopy zaczną wystukiwać rytm. To mi się podobało. Poza tym wpływy, którym ulegałam były nieco inne od tych amerykańskich.

Na pewno to, że jesteś z Portugalii, miało na Ciebie również duży wpływ. Ale jakimi uczniami są Niemcy?

Jestem Portugalką i kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy, miałam wrażenie, że ludzie nienawidzą tego, co robię. Nic nie mówili, byli bardzo nieśmiali, jeżeli ja się nie ruszałam, to oni się też nie ruszali, kiedy włączałam muzykę, nadal się nie ruszali. Ale potem zaczęłam widzieć, że oni po prostu mają inny sposób zachowywania się, bycia. Nie gorszy, po prostu inny. Mój kraj jest bardziej entuzjastyczny, dużo np. gestykulujemy, gadamy, od razu się ruszamy. Tutaj tak nie jest. Jeżeli idzie się na kolację do koleżanki, nikt tutaj nie tańczy, a u nas zawsze. To są te różnice. W szkole staram się ludzi motywować, dużo się śmieję, aż w końcu w jakimś momencie ta bariera znika i ludzie stają się bardziej wyluzowani.

unnamed (2)

Tap Beat – Internationales Steptanz Studio

Dieffenbachstr. 33

Berlin Kreuzberg

info@tapbeat.de