Get on the floor and skate 'till you can't skate no more!!!

WROTKI, ROLLER SKATES, ROLLSCHUHE

ROLLERDANCE LESSONS IN BERLIN

 GET FUNKY!

ja i wrotki

…o tak i to pytanie, co czujesz, gdy masz wrotki na nogach…

BÓL!

Nie da się ukryć. Po paru godzinach jeżdżenia i tańczenia – marzy się o jednym… o ściągnięciu wrotek z nóg i o jakimś spa dla obolałych kończyn… Ale zanim dojdzie się do tego momentu…  jest CZAD, jest FRAJDA, jest SUUUUPER!!!! I nie trzeba tego robić w pojedynkę, bo w Berlinie żyją wrotkarze (wyjątkowo wysportowany gatunek ludzki)  i jest ich całkiem sporo. Można tu nawet brać udział w zajęciach i się tego wszystkiego nauczyć. „To wszystko” znaczyć tu może : stanie na wrotkach, utrzymanie równowagi, jazdę do przodu, jazdę do tyłu, tyłem, prawie na siedząco, prawie na leżąco, cóż… czasem będziesz leżeć nie jadąc. Zdarza się. Podniesiesz się. A jak wytrwasz (no, przynajmniej parę tygodni), to dowiesz się, jak robić crazy legs!!!

Oto rozmowa, którą przeprowadziłam z jedynym nauczycielem tańczenia na czterech kółkach w Niemczech. Michel Schüler od paru lat organizuje i prowadzi kursy w Berlinie.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z wrotkami?

Michel Schüler: W 1978, kiedy byłem małym chłopcem, dostałem moje pierwsze wrotki. Właściwie to były kółka, które przyczepiało się do zwykłych butów. I tak to się zaczęło. Najpierw uczyłem się na podwórku domu moich rodziców. Potem grałem w ulicznego hokeja, w latach 80-tych chodziłem na zajęcia, uczyłem się jeżdżenia do muzyki, chodziłem na imprezy, ćwiczyłem wszędzie, gdzie się dało.

Aż założyłeś swoją grupę…

Tak. 4 lata temu założyłem Rollers Inc. jako platformę, sieć wspierającą wrotkarzy. Chciałem organizować nowe wydarzenia, dać możliwość spotkań starym wrotkarzom i znaleźć nowych. Chciałem ich wszystkich zjednoczyć. Zrobić szkołę, treningi, lekcje… organizować dyskoteki…

Nie tylko dla ludzi w Berlinie…

Oczywiście skupiliśmy się na Berlinie, ale zapraszamy do nas ludzi z całej Europy. Robimy eventy dla wszystkich. Nasza organizacja rośnie. Wydarzeń związanych z wrotkami w całej Europie też jest coraz więcej, w Barcelonie, w Londynie… W Paryżu w zeszłym roku było największe spotkanie wrotkarzy z całego świata… Starzy wrotkarze pamiętają stare czasy, ale dołącza do nas mnóstwo młodych ludzi.

Jak to się stało, że zostałeś nauczycielem od tańców na wrotkach? Sam stworzyłeś sposób nauczania innych?

Najpierw sam się nauczyłem. Odkąd pamiętam zawsze jeździłem i tańczyłem do muzyki. Zawsze byłem głęboko zainteresowany jeżdżeniem, a nawet bardziej tańczeniem na kółkach. Na tym zawsze się skupiałem. Przez wiele lat to robiłem, aż 5 lat temu zadecydowałem, że chcę uczyć innych. Zainspirować ich, nauczyć ruszania się zgodnie z bitem. Spowodować, aby wskoczyli we wrotki!

Wydaje mi się, że to nie było takie proste. To, co tu robimy (od półtora roku jestem jedną z uczestniczek lekcji – przyp. autorka tekstu), to wygląda naprawdę jak dobrze przygotowany kurs jeżdżenia. Uczymy się konkretnych kroków, coraz bardziej skomplikowanych, a Ty wiesz, co robisz, bo, widzę to po sobie, widać postępy w tej nauce!!! Od małych kroków do tańczenia w rytm muzyki! Jak opisałbyś ten proces nauki?

To jest coś innego niż nauka jakiegokolwiek innego tańca. Możesz świetnie tańczyć, ale mając wrotki pierwszy raz na nogach i tak będzie Ci trudno utrzymać równowagę. Więc na początku uczymy się właśnie tego oraz skoordynowania ruchów. Poczucie rytmu się przydaje. Potem dodajemy małe kroki, obroty i się dzieje.

Czy to jest dla każdego?

Oczywiście! Mamy zajęcia dla początkujących. W każdej chwili można dołączyć. Nie trzeba nawet mieć swoich wrotek. Można je wypożyczyć tuż przed zajęciami. Oczywiście to trochę potrwa, zanim złapie się odpowiednią równowagę i zacznie się naprawdę tańczyć.

Wrotki w Berlinie były bardzo popularne np. w latach 80-tych. Jak wygląda środowisko wrotkarzy w tym mieście teraz?

W latach 80-tych było jedno słynne miejsce. Istniało od 1985 roku i zostało zamknięte bodajże w roku 1990. Nazywało się Roller Skates Center, to było tam, gdzie my teraz organizujemy swoje dyskoteki (Huxleys Neue Welt niedaleko Hermann Platz). Ci ludzie, którzy wtedy tam jeździli, teraz przychodzą na nasze imprezy.

Niestety scena wrotkowa dziś (roller-skating scene) nie jest duża. Zajęcia, które prowadzę, to jedyne zajęcia w całych Niemczech, gdzie można się uczyć tańczenia na wrotkach. Oprócz tego są różne małe grupy, ludzie spotykają się prywatnie w niedziele, albo latem w parkach, na lotnisku Tempelhof…

Od czasu do czasu w Berlinie jest organizowana wrotkowa dyskoteka.

dyska              ilove

To wielka impreza, na którą przychodzi ok. 400 osób. Odbywa się niestety tylko dwa razy w roku. Przychodzi każdy, kto ma na to ochotę. To są drogie imprezy. Potrzeba na nie więcej miejsca niż w przypadku zwykłych dyskotek. My organizujemy je w Huxleys Neue Welt, to miejsce z wielkimi tradycjami. To tam przed laty spotykali się wrotkarze. Klub SO36 też organizuje wrotkowe tańce (Afterwork Roller Skate Disco).

Przed takimi imprezami też można wypożyczyć wrotki. One należą do Ciebie?

Posiadamy około 250 par. I ciągle je kolekcjonujemy. Kiedy organizowaliśmy pierwszą dyskotekę w 2010 roku potrzebowaliśmy wrotek, nie mogliśmy przecież zrobić wrotkowej dyskoteki bez wrotek! Ludzie ich nie mieli. Pierwszą dostawę załatwiliśmy z Holandii. Pomógł też nam jeden kolega z Weimaru, który miał wielką kolekcję wrotek vintage. To było super!

Co czujesz, jak masz wrotki na nogach? (czy wspominałam o tym pytaniu na początku?)

Uwielbiam to. To jest wyjątkowe uczucie. To jak latanie! To jak doczepianie skrzydeł! Nawet kiedy idziesz na imprezę i muzyka nie jest najlepsza, a masz ze sobą wrotki, łapiesz groove… I odlatujesz!

***************************************************************************

Julia, Niemka (wraz z Michelem założyła Rollers Inc.)

Zaczęliśmy w 2008 roku w zimie. Chodziliśmy do jednego klubu, w którym jeździło się bardzo szybko. Trzech moich przyjaciół miało na punkcie wrotek totalnego świra. Też zaczęłam. Po pewnym czasie usłyszałam: przestań chodzić, zacznij tańczyć. I na tym to polega. Trzeba się ruszać, przenosić ciężar ciała… Potem zaczęliśmy organizować lekcje jazdy. Z początku nikt na nie nie przychodził, ale stopniowo przybywało chętnych aż zaczęliśmy organiować dyskotekę w Huxley Neue Welt, czyli tam, gdzie w latach 80-tych był największy rollerskate-ring w Berlinie. W latach 80-tych wrotki były bardzo popularne. Ludzie nie mieli dużo pieniędzy, a mocowanie kółek do butów było tanie. Jeździli na ulicach trzymając się autobusów. No i mieli ring, który był otwarty codziennie aż został w końcu zamknięty. Około 20 ludzi podtrzymywało tradycję jeżdżenia na wrotkach przez te wszystkie lata. A teraz to wszystko odżywa. Ludzie chcą tańczyć, tak jak Amerykanie, bo w Stanach ta kultura nigdy nie przestała istnieć i jest do dziś bardzo popularna. Tam zawsze chodziło bardziej o tańczenie niż o pobijanie rekordów prędkości. My dziś też cieszymy się bardziej rytmem niż prędkością.

Alessandra, Włoszka:

Właśnie skończyliśmy zajęcia! Mam tyle energii! Dziś uczyliśmy się nowych kroków, głównie jeżdżenia do tyłu, nie spałam prawie w ogóle zeszłej nocy, a te lekcje stawiają mnie zawsze na nogi! Jak jeżdzę, to zapominam o problemach. O tym, że muszę pracować następnego dnia. I robię się głodna! Moja przygoda z wrotkami zaczeła się już w dzieciństwie. Jeździłam z moim tatą. Potem przestałam. Wróciłam do tego tu w Berlinie. Pewnego dnia trafiłam do klubu SO36 na dyskotekę. Zobaczyłam tam ludzi, którzy robili na wrotkach niesamowite rzeczy, więc zapytałam ich, gdzie się tego nauczyli. Tak poznałam Michela, który teraz jest moim nauczycielem.

To jest jak tańczenie, ale z dodatkową dawką adrenaliny, bo masz przecież wrotki na nogach!

Dla mnie to inspirujące, gdy widzę ludzi, którzy jeżdżą lepiej ode mnie. To powoduje, że chce mi się ćwiczyć. Jeżeli oni się nauczyli, ja też mogę! Muszę tylko ćwiczyć!

Charles, pól Niemiec pół Ghańczyk:

Na początku jeździłem na rolkach (in-line skates). Pewnego dnia przyszedł do mnie kolega i powiedział. Stary! To nudne! Spróbuj wrotek (roller-skates)! Spróbowałem, potem już nigdy więcej nie założyłem rolek. To rodzaj zabawy! Po prostu świetnie się bawię. Tańczyłem na ulicach. Tak się nauczyłem.

Salomon, Niemiec:

To groove, to styl, to rodzaj tańca, a ja zaczynałem od tańca. Oczywiście łatwiej się zaczyna tańczyć na wrotkach, kiedy ma się już jakieś przygotowanie, jest się świadomym swego ciała, ma się poczucie rytmu, uczyło się wcześniej choreografii… Ale to nie jest konieczne! Dla mnie nasze zajęcia to trochę powrót w przeszłość. Skupianie się na podstawowych krokach, powoli, na każdym ruchu. Dla mnie to okazja, aby popracować nad bazą. To potrzebne nawet wtedy, gdy tańczy się bardzo dobrze. Lubię freestyle. Lekcje poszerzają mój horyzont, to tu obmyślam nowe elementy, które potem dołączam do tańczenia. Kiedy jeżdżę na wrotkach, czuję się wolny, to jak skakanie do rzeki i podążanie z prądem, to uczucie bycia prowadzonym przez bit. To jest sexy, ruszanie się do muzyki jest bardzo sexy!

Ja, Polka:

Wrotki uwielbiałam od zawsze. Gene Kelly stepujący na wrotkach w filmie „It’s always fair weather” to jedna z moich ulubionych scen filmowych! Nie przyszło mi jednak do głowy, by ich poszukać w Berlinie. Stało się to dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam wrotkarzy w Central Parku w Nowym Jorku. Spacerując, nagle usłyszałam bity i trafiłam na grupę ludzi, którzy tańczyli. Ale jak! Myślałam, że oszaleję i wtedy postanowiłam: też tak chcę! Wróciłam do Niemiec i ku mojemu zaskoczeniu odkryłam wrotkową dyskotekę, która miała odbyć się… za parę miesięcy. Cierpliwie czekałam. Poszłam. Przed dyskoteką była darmowa lekcja nauki jeżdżenia z Michelem, który teraz jest moim nauczycielem. Jeżdżę zawsze w czwartki, mamy fajną, międzynarodową grupę. I jest muzyka! Uczę się od dwóch lat. Jestem najlepszym przykładem na to, że regularne ćwiczenia dają super efekty!

 

koniec

Rollers Inc.

Informacje:

mail@rollers-inc.com

(też na Fejsbuku)

Adres:

Sporthalle Silbersteinstr. 42

Berlin – Neukölln

Kurs:

Poniedziałki: 19:45-21:30 (dla początkujących)

Czwartki: 18:45-21:30

Ceny:

1 sesja: 10 Euro

8 lekcji: 60 Euro

Wypożyczenie wrotek:

2 Euro (pierwszy raz gratis!)

 

Ciekawostka:

Pierwsze wrotki powstały w Belgii w roku 1760. Jean-Joseph Merlin stworzył specjalne buty z zamocowanymi od spodu 4 drewnianymi kółkami, po dwa z przodu i z tyłu.