Muzeum Filmu i Telewizji w Berlinie

„Nosferatu – that name alone can chill the blood!”

nosf

Niemcy lubią się chwalić. Czym? Na przykład tym, że to u nich (w roku 1922), powstał jeden z pierwszych i najsłynniejszych horrorów w historii kina „Nosferatu – symfonia grozy” („Eine Symphonie des Grauens”).

Technika filmowania reżysera Friedricha Wilhelma Murnaua była przełomowa jak na tamte czasy. Powiedział on stanowcze (jak na Niemca przystało) „nie” kamerze statycznej i wprowadził ruchomą, co umożliwiło kręcenie aktorów w ruchu, np. podczas chodzenia. Kinematografia zrobiła krok naprzód, wszystko zaczęło toczyć się szybciej, nie jak krew z nosa, a sam Murnau zaczął robić karierę w Hollywood. Niestety w roku 1931 zginął w wypadku samochodowym. Został pochowany (uwaga!) w Berlinie.

Nie byłoby jednak „Nosferatu” gdyby nie Abraham Stoker, który w roku 1897 napisał powieść „Dracula”. To właśnie nią zainspirował się niemiecki reżyser. Miał jednak pecha. Wdowa po urodzonym w Dublinie pisarzu zdecydowała się napsuć dużo krwi Murnauowi i wytoczyła mu proces za nielegalne wykorzystanie powieści jej męża. I go wygrała! Niemiec z kolei starał się zachować zimną krew (ruhig Blut), ale i tak musiał dokonać paru zmian w produkcji: np. wampir zwał się Nosferatu, książę Dracula – Hrabią Orlok. A propos…. Film nie zyskałby takiej sławy, gdyby nie odtwórca głównej roli Max Schreck. Ten urodzony w Berlinie (!) aktor sam budził grozę. Co więcej niemieckie słowo „Schreck” znaczy… „strach”. Niektórzy nawet byli pewni, że taka osoba w ogóle nie istnieje albo jest naprawdę wampirem! Zachęcam do przypomnienia sobie fabuły „Nosferatu”.

Film jest własnością publiczną i nie ma problemu ze znalezieniem go w sieci.

Czy Nosferatu dziś przeraża? Obawiam się, że za odpowiedź nie starczy cytat z filmu („Nosferatu – that name alone can chill the blood!” – Nosferatu – już samo to imię mrozi krew w żyłach!) Zdania jak to bywa są podzielone. Wśród opinii na temat filmu przeważają jednak takie, które doceniają dzieło Murnaua, jego atmosferę (“This shit is scary just for the fucking music, and the creepy old scenery” – krewko wymiguję się z przetłumaczenia tej opinii), mówią, że jest to najstraszniejszy film wszechczasów („I’m in high school now and I still want to shit my pants when I see this” – „jestem już w liceum a ciągle sikam w gacie ze strachu jak to oglądam”) oraz przyznają mu palmę pierwszeństwa obnażając np. głupotę współczesnych horrorów („I guess vampires aren’t so sexy after all” – „Wydaje się, że wampiry wcale nie są takie seksowne”)… Wygląda na to, że fanom „Zmierzchu” krew może uderzyć do głowy albo zupełnie ich zalać. Ale niech wiedzą psia krew, kto tu rządzi! A może będą bronić wampira Pattisona, do ostatniej kropli krwi?

Pozdrawiam z Berlina tych, co mają błękitną albo wzburzoną krew, bo pozdrowienia mam we krwi! Pamiętajmy o bohaterach z krwi i kości, nawet jakby żywili się tylko krwią!

O historii kina niemieckiego ( w tym m.in. o „Nosferatu”) możecie dowiedzieć się więcej tu:

Museum für Film und Fernsehen

Muzeum Filmu i Telewizji

Potsdamer Straße 2

10785 Berlin

www. http://www.deutsche-kinemathek.de

Bilety:

7 Euro/4,50 Euro Audioguide: 2 Euro