MUZEUM KICZU

Sprawdzam, co słychać u konkurencji, u innych kosmitów...

 

DSCN5076  HUBERT von Schnaps - posłuchaj!

Na mojej planecie Muzeum Kiczu jest jeszcze w budowie.  Sprawdzam jednak od czasu do czasu, co słychać u konkurencji, u innych kosmitów. Poniżej – rozmowa z  Wiesławem Podgórskim vel Hubertem von Schnapsem,  brzuchomówcą i byłym klaunem, który parę lat temu, na peryferiach Warszawy (ul. Wał Miedzeszyński 94), otworzył własną oazę tandety, pierwsze w Polsce Muzeum Kiczu. Nie wiem, co potem stało się z tym miejscem, w którym dość chaotycznie zestawione ze sobą zostały nadgryzione zębem czasu przedmioty… Jeżeli ktoś z Was coś słyszał, dajcie znać! W moich snach, a raczej koszmarach powraca niczym bumerang Pałac Strachów Uwodzicielskich Potworów (nie do wiary!!!!), drzewo, na którym  Hubert von Schnaps zawiesił ze sto par brudnych baletek czy pomalowane na różowo manekiny z oderwanymi nogami…. Brr!

 

DSCN5052

„Badziewie, tandeta, brzydactwo, że heeeejjj!” – takie reakcje słyszałam na własne uszy zaraz po wejściu na teren tego dziwacznego parku.  „Ble, tfu.” „Brr. Wwwrrr. Hy, hy, hy. Brzdęk. Pstryk. Kwak, mak. O rety. Łubudu. tamtaram. Już nie mogę. Rymcymcym. No to cyk. O lanzanfan de. Jedry twoje pałki. Żeb ciebie wilcy. Ciach, szmat. Bęc.” – chodziły mi po głowie zdania  pewnego klasyka. W wielkim oszołomieniu zaczęłam zadawać pytania:

Jaki cel Panu przyświecał, kiedy otwierał Pan to muzeum?

Wiesław Podgórski vel Hubert von Schnaps: Żeby Polacy umieli utożsamić się z kulturą kiczu, bo niektórzy tworzą kicz nieświadomie i powinni wiedzieć, że w wielkim zbiorze ten kicz jest przeuroczy i tworzy cudowną atmosferę do życia, sielawy i współżycia z sąsiadami.

DSCN5040

Ja tu dobrze się bawię, definicja kiczu jako sztuki szczęścia do mnie przemawia, ale te eksponaty tutaj to są jakieś atrapy, brzydactwa, jakieś owłosione krowy, kościotrupy! Kto jest ich twórcą?

Eksponatów twórcą jestem ja oraz moi zaufani animatorzy plastyczni. Kolekcjonujemy różne rzeczy. Ale niedługo – ho ho ho – przybędą do nas całe pociągi kiczu. Chcemy je pokazać tym, którzy są tego ciekawi.

Jakich reakcji się Pan spodziewa?
Myślę, że najlepszych. Kto nie lubi kiczu, nie przyjdzie, a kto go uwielbia, to przyjedzie niejednokrotnie dlatego, że my będziemy wzbogacać się co tydzień o nową ekspozycję. Mamy teraz na przykład „Panoramę grunwaldzką”. Ktoś może powiedzieć, że profanujemy Matejkę, bo wystwa nosi tytuł „Jan Matejko jako supermistrz kiczu narodowego”. On tworzył pewne postacie niezgodnie z realiami historycznymi.

muzeum kiczu

Czy Pan uważa, że to jest cecha kiczarza?

Jest to symbol superkiczarza. Myśmy uznali w naszej wyobraźni, że tak naprawdę wyglądał Chrobry, tak naprawdę wyglądał Kopernik, a to jest jego fantazja.

Ale przecież żaden malarz malujący postacie historyczne nie wiedział i nie wie, jak one w rzeczywistości wyglądały. Może to jest przywilej twórców, że mogą to robić?

On ubrał w czepiec żydowski kobiecy z XVIII wieku Hohenzolerna na obrazie „Hołd pruski”, który miał miejsce w XVI wieku, w 1525 roku. Moja mamusia byłaby dumna, że zapamiętałem tę datę.

Jaka jest według Pana różnica między szmirą a kiczem?

Szmirowata to może być sztuka teatralna, ja sobie tak myślę. Szmirowaty czyli tandetny może być obraz. Kicz musi mieć w sobie jednak trochę naiwności, ciepłoty, serdeczności, musi mieć trochę barwy i kolorytu, wtedy to będzie ten prawdziwy, wymarzony kicz.

Może Pan podać jakiś konkretny przykład szmiry?

Konserwa tyrolska.

Interesuje mnie również to, kto jest autorem obrazów, które możemy tu oglądać. Jest tu plenerowa galeria całkiem niezłych obrazów olejnych.

DSCN5073

Ta wystawa płotowa jest antykiczowa. To są autentyczne, w dobrym tonie prace studentów Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa, z Warszawy. Myśmy je wystawili jako taki wzorzec niekiczu. Natomiast w tutejszej galerii mamy kicz myśliwski, jelenie na rykowisku, miłostki, ślubne zdjęcia… Nasi rodzice robili czarno białe zdjęcia, a potem za pomocą bibułki szkolnej kolorowano te zdjęcia, nieraz mamusia miała zielone usta, fiolet przechodził na czoło. To były pamiątki tak zwanego rodzinnego kiczu.

Mamy zatem coś niekiczowatego w muzeum kiczu. Czy Pan nie boi się, że ludzie będą traktować te według Pana niekiczowate obrazy jako kiczowate? Przychodząc tu, mogą przecież spodziewać się, że wszystko będzie kiczem.

Dlatego będzie informacja: antykiczowa galeria.

Ale już sama ta informacja jest kiczowata.

A! Oto chodzi właśnie! Wszystkie nasze objaśnienia mają szczyptę soli, ironii, kwasu cynicznego. Dzięki dowcipom, które są zarazem informacjami, widz może zapoznać się z niebywałymi historiami przedmiotów.

DSCN5008

Kicz dla wielu ludzi jest zjawiskiem trywialnym. Mnie przewrotnie wydaje się natomiast, że to Pan trywializuje kicz. Czy ma Pan jakieś głębsze przemyślenia dotyczące kiczu? Czy na przykład kicz jako kategoria filozoficzna Pana interesuje? A może kicz jako sposób interpretowania rzeczywistości, sposób na życie, postawa wobec świata? Czy śledzi Pan debaty ludzi kultury dotyczące kiczu właśnie?

W każdej epoce było coś, co nie pasowało do tej epoki i to odrzucano. W naszej epoce też mamy takie przedmioty. Ja odrzucam Warhola. On był uznany za bożyszcze Ameryki, a dla mnie to jest kicz majstersztyk. On wycinał z gazety, potem to przeklejał trzy razy, robił ksero kolorowe i stał się gwiazdą tamtego czasu. Trafił w odpowiedni czas i miejsce. Przeszedł do historii. Krawaty z Donaldem, które były kiczowate, dziś mogą być symbolem klasycyzmu lat 60-tych i 70-tych. Retrospekcjami przypominamy z łezką w oku różne przedmioty. Będzie też wkrótce galeria polityków, pokażemy jeden z rządów jako bardzo kiczowaty, będzie księga pamiątkowa.

DSCN5089

A czy obecny rząd jest według Pana mniej kiczowaty od poprzedniego czy bardziej?

Ja w tej kwestii muszę zamilknąć. Od roku nie oglądam telewizji, pewne rzeczy mnie drażnią a przede wszystkim politycy.

Co Pan sądzi o bogatym kiczu, czyli zrobionym za naprawdę duże pieniądze? Czy tu będzie też miejsce dla takiego kiczu, który zapiera dech w piersiach chociażby sposobem wykonania? To, co na razie tu widzę, aż mrozi krew w żyłach, tak jest niechlujne.

Nie stać nas na drogi kicz. My robimy to sami, bez dotacji, sami robimy te rzeczy. Ta niechlujność też jest kiczowata. Każdy z nas ma na pewno takich przyjaciół, którzy mają bogaty kicz w domach, boazerie, wykładzinki, mozaiki, terakoty niby z Hiszpanii a zrobione w Otwocku. Po co tutaj takie coś? U sąsiadów możemy to zobaczyć.

DSCN5059

Czy ma Pan swoją definicję kiczu?

Nie, nie mam.

Myśli Pan, że istnieje jakaś dobra definicja?

Każdy człowiek ma dowolność. Może powiedzieć, co lubi. To, czego nie lubi, odrzuca.

Chciałabym nawiązać do Pana przeszłości. Był Pan doradcą wicepremiera, ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Czy w obcowaniu z kiczem potrzebna jest samoobrona?

Ja nie wykorzystuję nigdzie samoobrony. Mnie słowo samoobrona kojarzy się ze słowem samozagłada. Do tego doszło, jeżeli chodzi o partię. Kicz mnie osobiście daje wewnętrzną radość, od małego wybrałem kiczowaty zawód, byłem klaunem, wybrałem go z przekonaniem, może i snobizmem. Był to rzadki zawód. Klaunów za Gomułki i Gierka było ośmiu w Polsce. Szczyciłem się tym.

Czy to ze względu na Pana zawód Andrzej Lepper zaprosił Pana do współpracy?

Nie. Ja przygotowałem bardzo poważny projekt. Moje umiejętności są wszechstronne. Zaprojektowałem ogromny pomnik, 360 figur na 600 lecie Bitwy Pod Grunwaldem. Ten model będzie na osobnej wystawie pokazany w przyszłym roku najpierw mieszkańcom Warszawy. Do tego dojdzie retrospektywa dzieł Matejki oraz opowieść o koncepcji Paderewskiego, który podarował narodowi swój pomnik. To będzie niespodzianka dla Polaków.

DSCN5085

Pan to mówi poważnie?

Tak, poważnie. Jako stowarzyszenie „Obywatel RP” wystawimy tę wystawę.

Gdzie?

Pod Pałacem Kultury.

Czyli pod budynkiem, który uchodzi za kiczowaty…

On się robi coraz piękniejszy na tle wieżowców. Taki monstrualny dziadek architektury. On jest już bardziej symbolem niż kiczem.

czarownica